Historia Ochotniczej Straży Pożarnej w Skaryszewie

    Powstanie Ochotniczej Straży Pożarnej w Skaryszewie można datować na 1911 rok.

    Właśnie w tym roku został założony Związek Strażacki przez mieszkańców miasta Skaryszewa w trosce o zabezpieczenie przez pożarami i w duchu patriotycznym. Pierwszym prezesem wybrany został aptekarz Szostakiewicz, a naczelnikiem dziedzic dóbr Chomentowa Zdzitowiecki. Straż liczyła wtedy 120 członków, podzielonych na trzy plutony: Ogniowy, Toporników, Wodny.

    Powstanie oficjalnego Związku Strażackiego i zarządu to jednak nie początki Straży Ogniowej, bo tak początkowo nazywano straż pożarna. Wcześniej, przeglądając karty historii, napotykamy na zapisy świadczące o tym, i myśl utworzenia straży pożarnej dojrzewała w ludziach już od dawna. Wynikała ona z prostej przyczyny. Ludzie wiedzieli, że pożar to nieszczęście i utrata dorobku całego życia, na który tak ciężko pracowali. My, Polacy mobilizujemy się w nieszczęściu. Wtedy szczególnie chcemy pomagać drugiemu człowiekowi i to bezinteresownie. Tak chyba od bardzo dawna rodziła się w ludziach i trwa w nas do dzisiaj idea strażaka niosącego bezinteresowna pomoc w ratowaniu ludzi i dobytku przed żywiołem ognia. Pożary były i zapewne będą miały miejsce. Lecz kiedyś, gdy ludzie mieszkali jedynie w domach drewnianych, płody rolne składowano w stodołach, a osady miały zwarta zabudowę, łatwo było zaprószyć ogień. Pożary domostw przychodziły często i przeważnie niespodziewanie. Wówczas ludzie bardzo szybko się mobilizowali, byli solidarni i chcieli pomagać sobie wzajemnie w ratowaniu życia i dobytku. A takie nieszczęścia przychodziły na mieszkańców miast, wsi i osiedli bardzo często. Pamiętamy opisy historyczne słynnych pożarów: Rzymu, Krakowa czy kilkakrotny Bielska lub Białej. Prawie każda wojna czy bitwa kończyła się rabunkiem, a potem pożoga.

    W 1912 roku wybudowano murowaną remizę która przetrwała obydwie wojny. W tym samym czasie przy Straży zawiązała się Orkiestra Dęta której pierwszym kapelmistrzem został Wilanowicz Paweł.

    W roku 1914 prawie cała społeczność męska naszej gminy została powołana do wojska. Różne były ich losy. Obiecano wolność Polsce, dlatego walczyli dzielnie. W tym okresie praktycznie działalność straży nie istniała. W 1918 roku wojna się skończyła i Polska odzyskała niepodległość. Ojczyzna wolna, można wracać do kraju, wiec powrócili. Nadszedł czas, aby nasi bohaterowie: prężni, nieustraszeni i odważni ludzie, zabrali się do pracy przy odbudowie kraju po przeszło 120 latach niewoli. Nadszedł też czas, na odbudowe struktur Straży Pożarnej w Skaryszewie - organizacje, która władze i mieszkańcy miasta uznawali i traktowali z poważaniem od 1911 roku. Straż pożarna sprzed pierwszej wojny światowej była jednak inna. Musiała być inna. Powstała wolna Polska, niepodległa i organizacje tworzące się w kraju miały służyć nowej, wolnej i niepodległej ojczyźnie.

    Starano się, aby powstałe organizacje działały w duchu patriotycznym, wolnościowym, ale i aby nie zapominano o wrogach, którzy ciągle nie utracili cech mocarstwowych i zaborczych. Oni tylko czyhali na okazje i na jakiekolwiek potkniecie Polaków, aby móc znów pochłonąć Polskę, jak stało się w 1939 roku.

    Straż pożarna po I wojnie światowej odradzała się od nowa. Przed wojna kierowana była przez Gminę. Tam zapadały decyzje o budżecie, zakupach dla straży, uroczystościach, jubileuszach, zabawach i festynach.

    O życiu wsi decydowała Gmina, działali spontanicznie, w oparciu o kodeksy wewnętrzne i tradycje lat dawnych. Kiedy powstała niepodległa, wolna Polska, to się zmieniło. Powstał Krajowy Związek Straży Pożarnej. Krajowy Związek podzielono na Wojewódzkie Związki Straży Pożarnych, a Wojewódzkie Związki na Okręgi. Okręgi podzielono na oddziały, oddziały na jednostki. W skład jednostek wchodziły: Straż Zawodowa, Straż Zakładowa, Straż Ochotnicza na terenie Gmin. itd. Ochotnicza Straż Pożarna w Skaryszewie, została wcielona w skład Związku Straży Pożarnych Województwa Kieleckiego.

    Od chwili zarejestrowania straży skaryszewskiej rozpoczęły się nowe - inne działania straży a mianowicie działania na rozkaz. Straż ogniowa w Polsce międzywojennej została zorganizowana na wzór wojskowy. Jak to funkcjonowało? Liczył się stopień i funkcja, jaka zajmowało się w straży.

    Jak pisano w instrukcji: „Poza strażą ludzie zajmują różne stanowiska społeczne i zawodowe.

    Jednak, kiedy zakładają mundury, różnice społeczne nie istnieją, a ważne są stopnie i stanowiska, jakie zajmują w straży. Naczelnictwo musi dopilnować, aby młodzi wiekiem lub młodsi stopniem meldowali się przed starszymi, a szczególnym tematem jest szacunek do starszeństwa i stopnia w straży. Tak uczy regulamin i tego należy na każdym kroku dopilnowywać i przestrzegać”. To ważne, bo łatwiej będzie zrozumieć działania OSP Skaryszew w okresie międzywojennym.

    Pierwszy powojenny zarząd wybrany w 1919 roku na walnym zebraniu członków OSP Skaryszew, prezesem został pan Sejdziński a naczelnikiem Władysław Wilanowicz.

    Straż co niedawno powstała niespełna kilka lat zaczynała nowe życie, odbywały się liczne uroczystości kulturalne jak i patriotyczne. Takich uroczystości było bardzo wiele. Na tym opierało się właściwie życie kulturalno-rozrywkowe całej miejscowości. Przecież nie było wtedy telewizji, ani radia, a kino - w powijakach. Parady, pokazy, musztry i ćwiczenia strażackie, pokazy lotnicze, występy orkiestr, spektakl teatru, organizowanie uroczystości, jubileuszy, zabaw i festynów - to bodajże jedyne rozrywki, jakie organizowano. To wszystko, oprócz walki z żywiołami, przeważnie organizowali strażacy. Pamiętamy, że w latach 1905 – 1914 (jak wspominają kroniki), pożary były bardzo częste. O dziwo, od 1918 do 1925 roku pożarów było bardzo mało. Profilaktyka sprzed wojny dała efekty, a może i ludzie po wojnie byli ostrożniejsi? W związku z taka sytuacja strażacy mogli zając się działalnością kulturalno- oświatowa lub wychowaniem patriotycznym społeczeństwa w mieście. W 1920 roku przy straży powstało kółko teatralne, które zorganizowało cztery amatorskie przedstawienia. Te spektakle teatralne, zabawy i festyny przynosiły strażakom dochód. Dochód dla straży przynosiły również zbiórki uliczne, kwesty po domach, sprzedaż kalendarzy i plakatów. Te działania powodowały, że OSP stawało się silną, samorządną jednostka. Niestety, w tym czasie, jak pamiętamy z historii, w kraju panowała super inflacja, dlatego zarobione pieniądze na drugi dzień nie miały żadnej wartości /szczególnie w 1923 r. Ale oni się tym nie przejmowali. Cieszyli się, że udało im się kupić cokolwiek za zarobione pieniądze.

    Straż posiadała sikawkę na dwóch kołach oraz dwie beczki na wodę. Strażacy bardzo dużo ćwiczyli, co zaowocowało zdobyciem pierwszego miejsca na zawodach w Radomiu. W dowód uznania otrzymaliśmy wóz strażacki konny na którym znajdowała się sikawka, beczka na wodę i miejsce na drabiny. Z takim wyposażeniem przetrwaliśmy do drugiej wojny światowej.

    Trzeba przyznać, że działania naczelnictwa straży nacechowane były chęcią wychowania obywateli w duchu patriotycznym, w myśl hasła „ straż dla społeczeństwa i w jego obronie”, co szczególnie było ważne w tych trudnych dla Polski czasach.

    Nasi strażacy byli ubezpieczeni, mieli przepisowe mundury dorobili się jako takiego sprzętu do gaszenia pożarów. Działali prężnie: organizowali dochodowe zabawy, festyny, majówki, zbiórki uliczne, chodzili po domach z kalendarzami, plakatami, prowadzili wiejski teatr, orkiestrę dętą ,organizowali ciekawe inne imprezy. Były to działania, które wynikały z takiego swoistego kodu, którzy maja ci interesujący ludzie. Przecież nie wszystkim się chce pracować społecznie, ratować dobytek i ludzi w niebezpieczeństwie. Sami narażając się, mogli stracić zdrowie, ba życie, ale to ich nie przerażało, oni po prostu byli i są tacy. Dlatego należy im się cześć, należy ich uratować od zapomnienia, bo na to zasłużyli!

    Do OSP Skaryszew nie przyjmowano wszystkich chętnych. Kandydat na strażaka składał kartę zgłoszenia Potem sprawdzano morale kandydata, jego zachowanie itd. Strażacy bardzo przestrzegali reguł zachowań, a starszeństwo wieku i stopnia stawiane było na pierwszym miejscu.

    Kto nie przestrzegał zasad złożonych w ślubowaniu lub innych zobowiązań , najpierw był ostrzegany, aby naprawił lub poprawił błędy. Jeżeli to nie pomogło, po prostu decyzja zarządu był skreślany z listy członków.

    Napaść Hitlera na Polskę 1 września 1939 roku zamknęła drugi rozdział w historii Ochotniczej Straży w Skaryszewie.

    W okresie okupacji Niemcy aresztowali naczelnika straży Władysława Zielińskiego i wywieźli do Oświęcimia.

    W 1943 roku okupant niemiecki powołał na komendanta straży Franciszka Tuzinka i tak już pozostało do wyzwolenia w 1945 roku.

    Po zakończeniu wojny entuzjazm wśród Skaryszewian był bardzo duży. Przyszła oczekiwana z taka tęsknotą wolność. Bez strachu można było spotykać się, bawić, tańczyć i śpiewać. To uczucie ludzi musiało być piękne. Ludzie jeszcze wtedy nie wiedzieli, że spadliśmy „z deszczu pod rynnę”, po prostu czuli się wyzwoleni.

    Straż nasza została odmłodzona, w jej szeregi wstąpiło 22 młodych mieszkańców Skaryszewa.

Wybrano nowy zarząd w składzie:

  • naczelnik Romana Tuzinka,
  • z-ca naczelnika Jan Wróblewski,
  • skarbnik Mieczysław Lisowski,
  • sekretarzem Władysław Tuzinek,
  • gospodarz Ignacy Giermakowski.

    Pozostali nowi członkowie to: Stanisław Ostrowski, Edward Sochaczewski, Marian Durasiewicz, Stanisław Nowoszelski, Zbigniew Kotowski, Józef Trybuł, Czesław Giermakowski, Edward Giermakowski, Stanisław Sowa, Stefan Kozieł, Bronisław Różycki, Jan Wlazłowski, Mieczysław Grudziński, Zygmunt Wolski, Jan Barański, Adam Sławiński, Tadeusz Płowiec, Ryszard Fajdek.

    Zaczynali swoją działalność od zera, poza bardzo aktywną działalnością podstawową, a więc poza: ratowaniem mienia i życia mieszkańców, organizowaniem ćwiczeń i zawodów międzyjednostkowych, kontrolami i instruktażami p/ppoż.. prowadzonymi wśród mieszkańców i dokształcaniem strażaków na wielu kursach pożarniczych, nasza jednostka OSP spełniała jeszcze ciągle bardzo istotną rolę kulturotwórczą w miejscowym środowisku. Przy straży istniało kółko teatralne oraz chór. Urządzona została sala kinowo-widowiskowa, w której odbywały się seanse kina objazdowego, (istniała w okresie powojennym taka instytucja), przedstawienia teatrów zawodowych, jak również przedstawienia teatrów lalkowych dla dzieci. Po stratach wojennych stopniowo przybywało sprzętu gaśniczego.

    Budynek remizy znajdował się w bardzo złym stanie. Wyposażenie też nie było w dobrej kondycji posiadaliśmy tylko jedną sikawkę, dwie beczki na wodę dwa węże i drabinę Szczerbowskiego.

 

    Jednak zapał do pracy był ogromny, straż organizowała zabawy w celu pozyskania funduszy na zakup sprzętu. Społeczeństwo pomagało pod każdym względem czy to finansowym, czy pracą, jak również żony strażaków brały czynny udział przy organizowaniu zabaw miejskich. Z dużym staraniem odkupiliśmy od komendy Powiatowej motopompę z demobilu angielskiego z pełnym Wyposażeniem. W dowód uznania Komendant Powiatowy Rentowski przekazał samochód ciężarowy pięciotonowy Opel.

    Straż wkroczył w lata pięćdziesiąte z bardzo dobrym sprzętem, pomyśleć trzeba było o odnowieniu orkiestry. Zakupione zostało 14 instrumentów muzycznych. Dyrygentem, a zarazem kapelmistrzem został organista z naszego kościoła Zygmunt Ziębicki.

    W 1951 roku na manewrach w Kuczkach Ochotnicza Straż Pożarna w Skaryszewie zajęła pierwsze miejsce. Co od razu zaowocowało i straż została zauważona przez wyższe władze i na wniosek Komendanta Powiatowego Jana Rydza otrzymała 1955 roku samochód pożarniczy STAR 20. Było to bardzo wielkie marzenie które się spełniło. Kierowcą został druh Ryszard Nierodziński.

    Dzięki dobrej pracy i poświęceniu jednostka stała się przykładem dla innych straży. Na każdy zew syreny czerwony wóz wyjeżdżał z dobrze wyszkoloną załogą.

I tak pomiędzy wielkimi wydarzeniami i drobnymi sprawami, pomiędzy działalnością statutową, organizowaniem rozrywki i "zagospodarowywaniem czasu" w postaci "czynów społecznych z okazji" i akademii "na cześć", upływały dni nie najłatwiejszych lat czterdziestych i pięćdziesiątych XX wieku.

    Ale historia naszej straży nie byłaby pełna, gdyby nie zostały opisane osobliwe dzieje jej sztandaru.

    Otóż, na przełomie lat 1960/61 postanowiono zakupić sztandar. Ówczesny ksiądz Gębka, wyhaftowanie sztandaru powierzył siostrom zakonnym z Częstochowy. Zrobiły to bardzo pięknie. Jedną jego stronę zdobił wizerunek św. Floriana, drugą - wielki orzeł w koronie. I tu zaczyna się najciekawsza część historii sztandaru. Jak wiadomo, nie był to najlepszy czas dla orła w koronie i nie trudno zgadnąć, jaka była reakcja tak zwanych "odnośnych władz", kiedy przyszło do zatwierdzania sztandaru. Już sam św. Florian stanowił nie lada obciążenie, a tu jeszcze ta korona! Zażądano więc kategorycznie, by koronę usunąć i wizerunek św. Floriana zakryć. Na koronę naszyty został prostokąt takiego samego, jak sztandar, materiału. I wszyscy byli zadowoleni: władze - bo orzeł miał gołą głowę i zakryty był wizerunek św. Floriana i mieszkańcy Skaryszewa - bo wiedzieli, że korona i święty tam jest.

    I tak wręczenie sztandaru odbywało się w 1962 roku w dwóch etapach.

    Pierwszy: było to poświęcenie go w kościele o godzinie 7 rano.

    Do drugiej części wizerunek św. Floriana został zasłonięty specjalnie do tego przygotowaną zasłoną. Wręczenie odbyło się na Rynku o godzinie 10, w poczet sztandarowy weszli Wróblewski Jan, Falkiewicz Lucjan, Lisowski Mieczysław.

    Ofiarność, trud , poświęcenie w niesieniu pomocy ludziom na przestrzeni 45 lat zostają dzisiaj uszanowane i wywyższone w symbolach sztandaru. Honoruje On wszystkich druhów strażaków żyjących i zmarłych. Będzie także symbolem więzi pokoleń i pięknych wzniosłych tradycji rycerzy spod znaku "Świętego Floriana".

    W roku 1965 zarząd podjął decyzje o budowie nowej remizy i w czerwcu strażacy podjęli pierwsze prace związane z kopaniem ziemi pod fundamenty. Budowa strażnicy była priorytetem w Skaryszewie, lecz strażacy nie zapominali o tym do czego zostali powołani, to znaczy o pomocy ludności przy pożarach czy innych klęskach żywiołowych. Po wojnie również płonęły budynki, stodoły, łąki i lasy. Straż musiała być w ciągłym pogotowiu do akcji. Aby utrzymać sprawność i współdziałanie drużyn corocznie odbywano od 10 do 15 ćwiczeń, dla strażaków organizowano również wykłady z profilaktyki pożarniczej, nowoczesnych metod prowadzenia akcji gaśniczych. Rewizje ogniowe sprawdzały porządek w domach i obejściach. Na tym odcinku było wszystko zawsze dobrze.

I tak w czynie społecznym po ciężkim pięcioletnim zabieganiem za środkami finansowymi została wybudowana remiza ze świetlicą. Uroczyste oddanie naszej remizy odbyło się 31 grudnia 1970 roku- zabawa sylwestrowa. Remiza służyła strażakom, ale toczyło się tu życie kulturalne mieszkańców Skaryszewa.

    O tym , że strażakom nie było i nie jest ciężko pracować społecznie, świadczą prace jakie co roku wykonywali i wykonują. Corocznie utrzymują strażnice, sprzęt, samochody w pełnej gotowości bojowej. Sprzęt strażacki jest coraz bardziej nowoczesny, drogi i skomplikowany, dlatego Oni musza ciągle ćwiczyć i doskonalić się, aby sprostać zadaniom jakie stawiają przed nimi obecne czasy. Kursy i szkolenia pozwalają poznawać wiedze potrzebna do walki z żywiołem, a ćwiczenia - utrzymać sprawność, szybkość i pewność w działaniu, co umożliwia osiągać dobre wyniki w zawodach.

    Lata 70-te były dla naszej jednostki pomyślne, dzięki ogromnemu zapałowi do pracy społecznej i szkoleń byliśmy coraz częściej zauważani przez wyższe władze.

    Od 1975 roku gdy powstała Komenda Wojewódzka w Radomiu mieliśmy większe możliwości do rozwoju i modernizacji naszej jednostki. Komenda Wojewódzka przekazywała na coraz to lepszy sprzęt w postaci samochodów motopomp, węży i wyposażenia osobistego strażaków. Jeździliśmy do pożarów nie tylko na naszym terenie ale i w ramach pomocy wzajemnej w całym rejonie działania Komendy Rejonowej i nie tylko. Odnosiliśmy sukcesy w zawodach pożarniczych gminnych , rejonowych i wojewódzkich. Braliśmy udział w dużych pożarach tzw. „masowych” między innymi w Polanach, Grabowcu gdzie płonęły całe zabudowania. W 1980 roku otrzymaliśmy drugi samochód pożarniczy Żuk i w tym momencie stanęliśmy się jednostką typu S-2 posiadające na wyposażeniu dwa samochody bojowe. Marzeniem naszym było dostanie nowego samochodu i dzięki dużym staraniom zarządu i przychylności Komendanta Rejonowego w 1984 roku przyprowadziliśmy prosto z fabryki nowoczesny samochód gaśniczy STAR 244 z auto pompą. Był on chlubą naszej jednostki, bo na całym naszym terenie nikt nie miał takiego samochodu. Sukcesy odnosiliśmy nie tylko w dziedzinie typowo pożarniczej ale również i kulturowej. Orkiestra nasza występowała na licznych przeglądach orkiestr dętych w Otwocku, Ciechocinku, Radomiu, gdzie odnosiła duże sukcesy. Z roku na rok wzrastało zapotrzebowanie na coraz to lepszy sprzęt, a miejsca w remizie zaczęło brakować. Postanowiono dobudować dwa boksy garażowe z tyłu remizy, mogące pomieścić dwa duże nowoczesne samochody gaśnicze. I znów jak przed kilkunastu laty strażacy własnymi siłami zaczęli budować garaże. Własnym transportem przywozili piach, cement, wapno. Trud się opłacał w 1989 roku otrzymaliśmy od Komendy Rejonowej Ciężki Samochód Bojowy JELCZ, stając się w tym momencie jedyną jednostką w rejonie posiadającą trzy samochody bojowe. Przez Komendanta Rejonowego postrzegani jesteśmy jako oddział zawodowy, bierzemy udział w groźnym pożarze w Kuźni Raciborskiej. Dzięki ofiarności strażaków oraz instytucji i osób wspierających zakupiono sprzęt do ratownictwa drogowego. Powstała prężna młodzieżowa drużyna pożarnicza chłopców i dziewcząt ich młody zapał i chęć do ćwiczeń owocuje zajęciem pierwszych miejsc w zawodach gminnych a później rejonowych. Dnia 28 maja 1995 roku nasza jednostka weszła w skład Krajowego Systemu Ratownictwa Technicznego. Od tej pory nie tylko gaszenie pożarów, ale i ratowanie życia w wypadkach samochodowych doszło do naszych obowiązków.